EkoWodrol - Tworzymy przyjazne środowisko

Ekowodrol_50_lat

50 lat tradycji i doświadczenia

Wszystko zaczęło się od państwowego przedsiębiorstwa działającego od 1959 roku jako jednostka wyspecjalizowana w odwiertach studziennych... czytaj więcej


Jesteś tutaj:


Z życia firmy

Życie przemija, lecz pamięć pozostaje…

01 października 2012

08411_kondolencje

Z głębokim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci

Zdzisława Adamczyka

Naszego Wieloletniego Pracownika i Członka Zarządu. Przepracował w naszej firmie prawie ćwierć wieku (od 1988 roku). wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i Bliskim składają pracownicy spółki EkoWodrol w Koszalinie.

Ceremonia pogrzebowa rozpocznie się 2 października br. o godzinie 10:30 w kaplicy na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie.


PIKNIK FIRMOWY - "DWUDZIESTOLATKI TO MY"

07 września 2012

tort urodzinowy

Pierwszego września bawiliśmy się wspaniale na pikniku firmowym.

Był to inny piknik niż te poprzednie. Inne miejsce (można powiedzieć dostojne, bo przy pałacu), nad Jeziorem Parnowskim, przy mini zoo, w którym króluje dwugarbny wielbłąd – Wojtek.

Dużo konkursów dla najmłodszych ekowodrolków. Największe emocje budził, jak zawsze konkurs przeciągania liny o puchar przechodni prezesa.

Atrakcją był wspaniały i ogromny tort urodzinowy. W tym roku skończyliśmy 20 lat, a przebojem muzycznym –piosenka "Dwudziestolatki"

(…) Bo EkoWodrol ma dzisiaj dwadzieścia lat! Cały świat! Cudny Świat!


wywiad dla tygodnika MIASTO

17 sierpnia 2012

08378_wywiad_miasto_2012_08_17

Ludzie biznesu: Lech Wojciechowski („EkoWodrol”) Ruch, aktywność, żadnej stagnacji

Lech Wojciechowski w dzieciństwie chciał zostać na przemian strażakiem, policjantem lub lotnikiem. Został zuchem. „ZHP wciągnęło mnie i ukształtowało” – dodaje. Z łezką w oku wspomina rajdy, do dzisiaj wypoczywa aktywnie. W szkole był uczniem zmiennym. „Jak się przyłożyłem, miałem piątki” – precyzuje. W harcerstwie działo się jednak tak dużo, że młodemu Leszkowi brakowało czasu na systematyczną naukę.

Obecny prezes „EkoWodrolu” pochodzi z Połczyna Zdroju. Po liceum wybrał studia na Wyższej Szkole Inżynierskiej (obecnie: Politechnika Koszalińska). „Podczas wakacji pomagałem tacie, który był monterem instalacji sanitarnych – mówi. – Wiedziałem, co chcę robić, wybrałem budownictwo”. Tak jak sobie wymarzył, na kolejnym rajdzie studenckim poznał żonę, Aleksandrę. „Pamiętam: jedenastego listopada” – wspomina. Po dyplomie został w Koszalinie.

Pracę rozpoczął 31 lat temu, w ówczesnym „Wodrolu”. Został majstrem budowy, z przydziałem na najdalej położoną inwestycję (numer 13). „Początki były trudne” – przyznaje z uśmiechem. Gospodarka socjalistyczna stawiała na głowie zasady logiki, dawała niezłą szkołę życia. „Wszystkie te lata minęły jak chwila” – przyznaje dzisiaj. W 1986 r. został zastępcą dyrektora „Wodrolu”. W 1992 r. pracownikom udało się sprywatyzować przedsiębiorstwo. Firma zmieniła nazwę, powstała spółka. „Rok później, po śmierci mojego poprzednika, Krzysztofa Kawy, objąłem stanowisko prezesa” – wyjaśnia. W pracy kieruje się zasadą lojalności wobec współpracowników. Krzywi się, że jest za miękki, zbyt łagodny, niezbyt konsekwentny. Żona, która także pracuje w „EkoWodrolu” dodaje z boku: „Jako szef nie podnosi głosu, jest wyrozumiały, ciepło podchodzi do pracowników. Jako mąż – największy przyjaciel”.

Uważa, że w pracy trzeba kierować się pasją. Lubi, gdy coś powstaje. Ceni spójność w zamysłach inżynierskich. Nie ma jednak serca do siedzenia w papierach. „Unikam biurokracji – rozkłada ręce. – Robię to, co już naprawdę muszę”. Nie samą pracą żyje. Jeździ na nartach, rowerem. Ostatnio z upodobaniem gra w tenisa stołowego. „Stół ustawiłem w domu, z kolegami gramy do nocy, w ten sposób odreagowuję stresy” – tłumaczy.

Coraz częściej myśli o przyszłości. Marzy o licencji pilota. Z dumą opowiada, jak ostatnio wziął udział w pielgrzymce rowerowej. „Bez przygotowania, w trzy dni, przejechaliśmy dwieście pięćdziesiąt kilometrów!” – wyjaśnia. Jednak nawet na wolnym nie potrafi oderwać się od myślenia o skutkach kryzysu: „Najgorsze, że recesja odbija się na zwykłych ludziach”.

Na emeryturę zostawia sobie podróże i dłuższe wypady rowerowe. „Ruch, aktywność – zaciera ręce. – Żadnej stagnacji. I dom, bo teraz na dom mamy mało czasu” – dodaje.

W biurze prezesa „EkoWodrolu” wisi nietypowy zegar: godziny odmierza właściwie, ale jego wskazówki płyną w odwrotnym kierunku. „To uświadamia mi, że czas jest pojęciem względnym” – mówi jego właściciel.


Ta strona używa plików cookies w celu poprawnego działania i zgodnie z polityką prywatności. Możesz zmienić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w Twojej przeglądarce. zamknij