Wszystko zaczęło się od państwowego przedsiębiorstwa działającego od 1959 roku jako jednostka wyspecjalizowana w odwiertach studziennych... czytaj więcej
06 lipca 2009, autor: Łukasz Ziomek
Naszą firmę opanowały sympatyczne skrzaty, czyli duszki domowe a raczej firmowe, (chociaż mówi się, że praca to drugi dom).
Wiemy na pewno z bajek, że skrzaty pilnowały domostwa, a nawet znosiły skarby, jeżeli się o ich skromniutkie potrzeby pieczołowicie dbało. Niezadowolone, płatały psikusy. A jak my mamy zaspokajać ich potrzeby?
Myślę, że to one ciągle płatają figle w Dorzeczu Parsęty? Z pewnością nie JRP.
Nasze skrzaty porozsiadały się w różnych miejscach w firmie. Ile ich jest? Kto pierwszy zgadnie? Jeden z nich rozłożył się wygodnie na oknie, rozkoszując się ciepłymi promieniami słońca. Inny z szelmowskim uśmiechem przysiadł na kamieniu i z humorem wita wszystkich. Jeszcze inne przysiadły na ławce i cieszą swoimi zabawnymi minami i pozami. Ich dobry nastrój może być zaraźliwy. Ale przecież każdemu z nas trochę wakacyjnego uśmiechu się przyda.
Chyba nie sposób od razu nie polubić tych wszystkich wesołych łobuziaków