Wszystko zaczęło się od państwowego przedsiębiorstwa działającego od 1959 roku jako jednostka wyspecjalizowana w odwiertach studziennych... czytaj więcej
01 lipca 2009, autor: Łukasz Ziomek
Przemijanie, odchodzenie, śmierć – to nieodłączne elementy naszego życia.
2-go lipca minie już miesiąc od podróży bez powrotu naszego kolegi Marka. Bezpowrotnie wymknął się naszym oczom.
Ale pozostały zdjęcia i pamięć. Człowiek żyje tak długo, jak o nim pamiętamy. A zapamiętamy Marka, jako człowieka zawsze pogodnego, uśmiechniętego, życzliwego, otwartego, inicjującego, ale i realizującego nowe pomysły i inicjatywy.
Szukałam wspólnych zdjęć, przecież tyle lat współpracowaliśmy. Ponosiliśmy trudy budów i radości z ich zakończenia. Niewiele tych zdjęć znalazłam.
Pamiętam, że ta współpraca zaczęła się od modernizacji stacji wodociągowej w Karlinie. Nie pamiętam dokładnie, ale był to chyba rok 1996. To właśnie tam po raz pierwszy z euforią Lechu powiedział, że spotkał nietuzinkowego elektryka-automatyka. Człowieka z pasją, z zapałem. Że tak, jak Lechu z Markiem Budziszem potrafią uzdatnić każdą wodę, to Marek Hrywka wykona każdą automatykę.
Ceńmy czas, który dany jest nam spędzić z tymi, których lubimy, szanujemy. Pięknie pisał o tym ksiądz Twardowski w wierszu pod tytułem „Śpieszmy się” (…) “Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy….
No właśnie, myślę, że nie tylko ja mam w pamięci telefonu ten numer i nie potrafię go wykasować.